Na jeździe ja byłam czołowym. Ojj, namęczyłabym się gdyby tak nie było. Emi kilka razy by zagalopował, a zad Hannibala byłby cały w jego ślinie... Oczywiście na tej jeździe też nie obyło się bez galopu. Koniu chyba sobie myśli, że na każdej jeździe powinien galopować. Instr. pani Agnieszka mówiła dzisiaj coś o tym, że pasujemy z Emim do siebie. Bardzo się ucieszyłam. Teraz jestem już pewna, że to mój ulubiony koń. Galopować będziemy podobno jak będziemy same na ujeżdżalni i będzie dobre podłoże, więc chyba nie prędko. Taka teraz pogoda... Dzisiaj przyjechała do stajni taka mała Klaudia. Jest przesłodka. Co prawda jeździła tylko jedno kółko, a potem chciała zejść, ale jestem pewna, że wciągnie się w jazdę konną. Za każdym razem jak wracam ze stajni, czuję, że kocham konie i to miejsce jeszcze bardziej. Tutaj jest taka miła atmosfera. Przypomniałam sobie jak było w poprzedniej stajni, oglądając filmy koleżanki z jazdy. O matko! Co za koszmar! Instr. w ogóle nic nie tłumaczy, tylko wydaje polecenia, a jak komuś coś nie wyjdzie to ma jakieś pretensje. Tak krzyczy, że szok! Nie wiem jak mogłam wytrzymać tam tak długo... Teraz nie wyobrażam sobie powrotu tam. To miejsce kocham, kocham, kocham! Nie tylko konie, po prostu to cudowne, magiczne miejsce...